GDZIE, JAK I CO KUPOWAĆ W TAJLANDII?

Przypominam sobie czasy, kiedy jako dziecko przeglądałam z wielką pasją segregatory z ciekawostkami i zdjęciami z całego świata. Pamiętacie je? Wtedy było to jedyne źródło informacji o dalekich zakątkach. Marzyłam wtedy o podróżowaniu i zobaczeniu tego wszystkiego na żywo. Niestety musiałam na to trochę poczekać. A jak już zaczęłam… Nie mogę usiedzieć na miejscu. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że jednym z powodów, dla których tak bardzo nie mogłam się doczekać wesela była nasza podróż poślubna. Długo nie musieliśmy się zastanawiać – obydwoje zafascynowani Azją postawiliśmy na Tajlandię – miejsce polecane przez wielu podróżników jako dobry początek zwiedzania tego kontynentu. Spędziliśmy tam dwa tygodnie więc nie zabrakło nam czasu na jakieś zakupy, a że kupuje i sprzedaje się tam zupełnie inaczej niż w Europie, postanowiłam Ci o tym trochę opowiedzieć.

GDZIE KUPOWAĆ W TAJLANDII?

W Tajlandii znajdziecie pełno targów, na których można kupić dosłownie wszystko – ubrania, pamiątki, biżuterię, buty, jedzenie, herbaty, ceramikę itd. Wiele wolnostojących stoisk z produktami znajduje się również przy ruchliwych ulicach więc jeśli będziesz chciał coś kupić to możesz być pewien, że bez problemu to dostaniesz. W Bangkoku znajdziesz również wiele centrów handlowych z dużym wyborem sklepów np. Terminal 21.

Znane targi w Bangkoku:
– Chatuchak (targ weekendowy)
– Patpong
– Ratchada
– Khao San Road

Znany targ w Phuket:
– Malin Plaza (chyba najsmaczniejsze targowe jedzenie jakiego udało nam się skosztować)

JAK KUPOWAĆ W TAJLANDII?

Przede wszystkim nie rób wielkich zakupów na pierwszym targu czy stoisku. Najpierw zorientuj się jaka jest średnia cena danego produktu. My już na początku wycieczki chcieliśmy zrobić duże zakupy, a nie wiedzieliśmy jeszcze jak się targować… powiem w skrócie – nie wiedzieliśmy nic. Wydawało nam się, że trafiliśmy na świetne okazje bo przecież zapłaciliśmy dużo mniej niż w Polsce i na dodatek udało nam się utargować kilka stówek… lecz na kolejnym targu okazało się, że kilkukrotnie przepłaciliśmy. Mieliśmy nauczkę na cały wyjazd i już do końca podróży ostro walczyliśmy o dobre ceny!

JAK SIĘ TARGOWAĆ?

Przede wszystkim nie bój się! Dla Tajów jest to częścią kultury i naprawdę nie będą czuć się urażeni. Na każdym targu, mniejszym lub większym stoisku spokojnie możesz próbować. Rób to przede wszystkim z pewnością siebie bo jeśli tajowie wyczują, że się wstydzisz nie będą chcieli zejść na niższa kwotę.

JAK WYLICZYĆ CENĘ?

My najpierw określaliśmy ile dany produkt mógłby kosztować w Polsce, przeliczaliśmy to na bahty, a potem dzieliliśmy na pół i zaczynaliśmy się targować od jeszcze dużo niższej ceny. Po kilku dniach spędzonych w Tajlandii na pewno wyczujesz, ile co powinno kosztować i potem obliczanie tego będzie już automatyczne.

CO WARTO KUPIĆ W TAJLANDII?

1. Biżuteria

Biżuteria z Tajlandii

Jeśli szukasz taniej biżuterii, lepiej nie mogłeś trafić. Większość da się kupić poniżej 100 bahtów czyli za mniej niż 10 zł. Oczywiście wszystko zależy od produktu i miejsca ponieważ biżuteria gdzieś w świątyniach jest o wiele droższa, ale często można tez znaleźć tam produkty, które nie są dostępne w innych miejscach. Zawsze sprawdzaj ceny w okolicy ponieważ np. na Khao San Road na pierwszym stoisku wszystkie kolczyki kosztowały około 2 – 3 zł, a na kilku kolejnych od 20 do 30 zł – i były to te same produkty! Dlatego nawet jak jesteś na jednym targu warto zrobić rozeznanie i dopiero potem zabrać się za zakupy.

2. Ozdoby i gadżety

Tego jest wszędzie pełno i można to dostać naprawdę tanio. My zaopatrzyliśmy się między innymi w machającego kota (około 12 zł), wachlarz (około 4 zł), który idealnie chłodził w ciepłe dni i drewnianą żabę. Nie pamiętam ile kosztowała ta żaba, ale kupiliśmy ją dość tanio. Mimo wszystko to nie jest istotne ponieważ traktujemy ją jako symbol naszego przebywani na Khao San… każdy kto był tam raz wie o co chodzi. Nagabujące Panie chodzą wzdłuż całej ulicy i grają na tych żabach. Słychać je z daleka. Zaczepiają cię kiedy cię mijają, kiedy siedzisz w knajpie, kiedy przysiądziesz na chodniku… one są po prostu wszędzie 🙂

3. Magnesy i breloczki

Fani magnesów i breloczków będą czuli się jak w raju – szklane, metalowe, gipsowe… znajdziecie tam wszystkie możliwe kombinacje. I co najważniejsze, na każdym stoisku znajdziemy coś innego. Koszt to od 5 zł wzwyż.

4. Kawa / herbata

My w herbaty zaopatrzyliśmy się na Malin Plaza w Phuket. Jedna kosztowała 60 bahtów, jednak kupując kilka otrzymywaliśmy dużą zniżkę. Mi one niezbyt smakują, ale wszystko jest kwestią gustu. Ogólnie wydaje mi się, że kawy czy herbaty nie są popularnym towarem na stoiskach i spotkaliśmy je tylko na wyspach.

5. Kubki

To coś czego można znaleźć naprawdę dużo, ale raczej na większych targach niż małych stoiskach. Wybór potrafi być naprawdę bardzo duży – od zwykłych blaszanych kubków po nieco bardziej artystyczne. My swój słoniowy kubek kupiliśmy za około 10 zł.

6. Mahanakhon – zakupy z wyższej półki

Mahanakhon Bangkok

Przy okazji wizyty w Mahanakhon w Bangkoku (taras widokowy), a właściwie przy okazji wyjścia będziesz zmuszony przejść przez kilka pięter luksusowych sklepów. Jest to strefa bezcłowa i ceny są naprawdę dużo niższe niż w sklepach czy nawet na lotnisku więc jeśli chcesz kupić coś markowego tam będziesz miał ku temu świetną okazję.

7. Figurki Buddhy

Buddha

Ich ceny są naprawdę przeróżne wahają się od kilku złotych do nawet kilku tysięcy. Wszystko zależy od wielkości i materiału, z którego figurka jest wykonana. Najdroższe figurki są oczywiście w okolicy świątyń. My swoją kupiliśmy na Khao San Road za około 10 zł.

8. Tuk- tuk

Tuk tuk

Gwarantuję, że już po pierwszej przejażdżce będziesz chciał mieć chociaż miniaturkę u siebie w domu! Tuk tuki to wspaniała atrakcja dająca wiele radości, a przy okazji dowiezie cię w odpowiednie miejsce. My naszą miniaturkę kupiliśmy przy jednej ze świątyń za około 20 zł.

9. Ubrania

Jeśli szukasz zwykłych ubrań na targach to za dość niskie kwoty to możesz się tam mocno obkupić! Spodnie, spodenki, sukienki, koszulki, koszule… znajdziesz tam wszystko! Cenowo z reguły jest dużo taniej niż w Polsce, ale wszystko jest kwestią dobrego targowania się. My kupiliśmy kilka koszulek, spodenki, spodnie i klapki. Nic nie było droższe niż kilka dyszek.

10. Jedzenie

Thai street food

Hmmm… nie ze bardzo wiem, co napisać w tym punkcie. Tajlandia jest pełna smaków, zapachów i produktów. Znajdziecie tam drogie i luksusowe restauracje, ale też tanie street foody. Są tam dania europejskie i typowo tajskie. Jeśli chodzi o targ z najlepszym jedzeniem to zdecydowanie Malin Plaza na Phuket, a w Bangkoku jest to chyba Ratchada Train Market – w obydwóch miejscach jedzenie było świeże i smaczne.
Nie ufaj też każdemu stoisku ze street foodem bo czasami naprawdę można się naciąć i nieźle rozchorować. Ale nie słuchaj też głosów, że nie powinno się tam w ogóle jeść, gdyż wtedy stracisz naprawdę dużo z uroków Tajlandii. Po prostu po kilku dniach sam wyczujesz, gdzie warto kupić coś do jedzenia więc po przyjeździe bądź ostrożny i nie jedz wszystkiego całe dnie 😉
Ja w Tajlandii zatrułam się jedzeniem nie na ulicy tylko… w restauracji na wyspie. Od początku nie byliśmy pewni tej knajpy i ostatecznie intuicja nas nie zawiodła więc jeśli w jakimś miejscu widzisz mało klientów, albo coś innego cię martwi – lepiej nie wchodź. Dla pewności warto często jeść thai spicy (dania bardzo ostre) wtedy masz większą szansę na uniknięcie zatrucia.

Podsumowanie zakupów w Tajlandii

Podsumowując w Tajlandii każdy fan zakupów znajdzie coś dla siebie. Oprócz ciuchów czy biżuterii możemy zakupić również świetne pamiątki i wszystko w dość przystępnych dla polaków cenach.

Jeśli byłeś z Tajlandii lub w innym azjatyckim kraju daj znać co kupiłeś ! Może znasz jakieś inne targi lub miejsca warte odwiedzenia?

Zapraszam do dzielenia się wrażeniami lub przemyśleniami w komentarzach.

– Owcowo

PATOINTELIGENCJA

Żyjemy teraz w dobie chęci posiadania. Pamiętam jak jeszcze w szkole każdy chciał mieć więcej. Lepszy piórnik . Lepszy plecak. Lepszy telefon. Lepsza faza. Ciągle do czegoś dążyliśmy. Jako dorośli robimy to samo. Lepsza praca. Lepszy samochód. Lepsze mieszkanie. Lepsze gadżety. Ciągle do czegoś dążymy.

I można by powiedzieć, ze nie ma w tym nic złego bo przecież wysokie ambicje, zorientowanie na cel i zaangażowanie mogą doprowadzić nas daleko. Ale czy naprawdę wiemy jak wygląda życie po tej drugiej, magicznej i bogatej stronie? Często zaślepieni dążymy do bogactwa nie zastanawiając się nawet jaka jest jego cena. A może raczej źle obliczamy bilans zysków i strat. Wydaje nam się, że gdy już osiągniemy wszystkie te cele, rozwiążemy nasze problemy. A jeśli nie mamy nic w głowie to pieniędzmi niestety nie załatamy tych dziur. I nie myśl, ze chce przytoczyć teraz powiedzenie, ze pieniądze szczęścia nie dają. Dają. Przede wszystkim dają wolność, a jeśli pracowałeś ciężko nad sobą i dalej chcesz się rozwijać to pieniądze stawiają przed tobą fantastyczne możliwości. Jednak nie oszukujmy się. Takich ludzi jest mało. Większość bogatych to ludzie zaślepieni liczbami na koncie, a pieniądze potrzebne są im tylko do nakarmienia swojego ego. A… no i na nowego Iphona!

Co się dzieje kiedy matka zgorzkniała prawniczka i ojciec bankier (stereotypowe prace, podane tylko dla przykładu) będą mieli dzieci? Znajdą im opiekunkę, która będzie chciała odbębnić 10h za całkiem dobry hajs. A potem kiedy dziecko będzie już wystarczająco duże, aby zostawać w domu zacznie wychowywać się samo. I tu scenariusze mogą być przeróżne tak jak w naszym tytułowym utworze – jedni zaczną pic, drudzy ćpać, a inni odbiorą sobie życie. I przeciętny człowiek zapytałby „A czego tym dzieciakom brakuje? Wożą się drogimi furami, mają markowe ciuchy, gadżety i przynajmniej 4 wyjazdy zagraniczne w roku. Żyć nie umierać.” I chodź będzie brzmiało to banalnie… tam po prostu nie ma uczuć. I nie chodzi tu o to, ze nie ma tam miłości. Nie ma tam niczego. Rodzice pracujący od rana do nocy przynoszący 30 tysięcy do domu nie mają czasu nawet zezłościć się na dziecko. Nie mają czasu na głębokie rozmowy, ani na jakiekolwiek uczestniczenie w życiu dzieci. Mają za to pieniądze na MacBooka i perfumy od Gucci. Często usprawiedliwiają tym siebie przed swoim własnym sumieniem. „Przecież dostał ostatnio nowego laptopa, a sierpniu lecimy na Dominikanę. Ma wszystko, czego chce”. A tak naprawdę za tym Mercem stoi młody, samotny i wystraszony człowiek, który oparcie znajduje w dziwnych kolegach, wódzie i koksie.

Nawiązując jeszcze konkretnie do tego utworu… trafił on w zawrotnej prędkości do wielu ludzi. Czy to oznacza, że temat i kwestie poruszane są tak prawdziwe, że wielu się z nimi utożsamia czy po prostu ludzi ujęło genialne flow rapera? Obojętnie jakie są pobudki ludzi i jakie powody miał Mata, aby stworzyć ten utwór, pamiętaj o tym, że więzi z dziećmi są najcenniejsze. Spędzaj ze swoimi dziećmi czas w wartościowy sposób i dbajcie o siebie nawzajem. A jeśli chcesz mieć dzieci bo wypada lub bo kiedyś trzeba to po prostu sobie odpuść , żeby nie stały się kiedyś bohaterami takich utworów.


Patointeligencja – Mata

https://www.youtube.com/watch?v=wTAibxp37vE

Cześć !

Phuket, Tajlandia.

Na każdym blogu musi pojawić się ten pierwszy wpis. Długo zastanawiałam się co powinnam napisać. „Cześć, jestem Marta, mam 25 lat i…” – nie chce brzmieć jak na spotkaniu AA.

Wiec… kiedyś prowadziłam już bloga, a właściwie dwa. Wiele lat temu kiedy jeszcze nie miałam na głowie tylu obowiązków, co teraz i moje spojrzenie na otaczający mnie świat było inne. Porzuciłam je… w sumie sama nie wiem dlaczego, chyba po prostu zamieniłam to na jakąś inną zajawkę, których miałam wtedy całkiem dużo. Od zawsze lubiłam dzielić się tym co robię, co lubię i na czym się znam. Przyszła pora, aby zabrać się za to na poważnie. Prowadzę konto na Instagramie, ale tam zabrakło mi już chyba miejsca, aby wyrażać wszystko to, co bym chciała i tu narodził się pomysł na bloga. Jeszcze niedawno myślałam, że blogosfera to wymarła cześć internetu… a jednak nie! Więc z głową pełną pomysłów wracam do blogowej gry!

Bardzo nie chce kategoryzować tego miejsca, ale jeśli muszę to nazwałabym je po prostu blogiem lifestylowym. Chce się z Tobą dzielić moimi pasjami i przemyśleniami. Znajdziesz tu porady psychologiczne, strefę beauty, relacje z podróży i… pewnie wiele innych tematów, które będą u mnie akurat aktualne.

Zapraszam Cię jako towarzysza mojej najważniejszej podróży… zwanej życiem!