Nietypowe atrakcje Bangkoku – co zwiedzić ?

Skoro wybieracie się do Bangkoku na pewno przejrzeliście już kilka blogów, stron czy przewodników, w których przeczytaliście, że musicie odwiedzić Grand Palace, Floating market oraz Wat Arun. Chcę zatem zaproponować wam kilka dodatkowych atrakcji, których nie znajdziecie na żadnej topowej liście, a naprawdę są warte zobaczenia.
Jesteście ciekawi? Zapraszam !

1. Wat Saket

Kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu i szukaliśmy świątyń, które chcemy zwiedzić, Wat Saket była wymieniana wszędzie jako opcjonalna atrakcja. Na zasadzie: jak będziecie mieli czas wolny to możecie tam iść, ale szału nie ma. Dla nas jednak było to miejsce, które powinno znajdować się w czołówce. Sama świątynia może nie należy do najpiękniejszych, ale podczas wspinania się po schodach na sam szczyt możecie podziwiać przepiękne rzeźby i posągi umieszczone wśród tajskiej natury oraz małych źródełek, które tworzą przecudowną, tajemniczą atmosferę. Dodatkowo na samym szczycie znajduje się czedi – odmiana buddyjskiej stupy, w której przechowywane są relikwie. Z tego 79-metrowego wzgórza możemy tez podziwiać cały Bangkok.
Na dole znajduje się kasa biletowa więc kupiliśmy bilety, ale nikt ich nie sprawdza i 99 % osób wchodzi na górę bez żadnej opłaty 😉

Adres: Soi BorommabanphotBan Bat, Pom Prap Sattru Phai, Bangkok.
Dla taksówkarza วัดภูเขาทอง ป้อมปราบศัตรูพ่าย
Koszt: 20 baht.
Godziny otwarcia: codziennie w godz. 9 – 17.

2. Wat Traimit (Golden Buddha)

Przyznam wam się szczerze, że trafiliśmy tam zupełnie przypadkowo podczas wizyty w dwóch knajpach w pobliżu. Nie było tam zbyt wielu osób, ale postanowilismy się zainteresować i okazało się, że… znajduje się tam największy na świecie posąg Buddy, zrobiony ze złota. Dlaczego więc nie wpadliśmy na to miejsce w żadnym przewodniku? Nie wiem, ale naprawdę warto to zobaczyć.
Wysokość posągu to 3 m i waży ponad 5 ton. Posąg wykonano prawdopodobnie w Ayutthaya w XIII/XIV wieku. Podczas najazdu birmańskiego, aby zabiezpieczyć go przez zrabowaniem, pokryto go gipsem i przywieziono do Bangkoku. Odkryto go zupełnie przypadkowo w XX wieku, a latach 50. postawiono dla niego specjalny budynek.

Adres: Thanon Mittaphap Thai-China, Talat Noi, Samphanthawong, Bangkok.
Dla taksówkarza: วัดไตรมิตร หัวลำโพง
Koszt: wystawa – 100 baht, obejrzenie samego Buddy – 40 baht.
Godziny otwarcia: codziennie w godz. 8 – 17.

3. Ping Pong Show

Jak na pewno wiecie Ping pong show i różne tego typu pokazy stały się wręcz częścią tamtejszej kultury. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zobaczyli tego na własne oczy. Niestety uważam, że na takie show trafiliśmy w niezbyt dobrej lokalizacji – blisko targu, na obrzeżach. Każdy chciał tam od nas pieniądze – facet za zaprowadzenie, obsługa za podanie zamówienia, nawet tancerki przychodziły do nas co chwilę z koszykiem na napiwki. W środku było ciemno i ponuro, w dodatku po odmówieniu dawania napiwków co minutę wyraźnie dało się odczuć, że jesteśmy na celowniku i po prostu stamtąd wyszliśmy. Samo show… hmmm… naprawdę nic wartego uwagi. Spodziewałam się czegoś lepszego, jednak może wyglądałoby to zupełnie inaczej gdybyśmy poszli do takiego baru na Walking Street czy na Patong… niestety po przeżyciach tam nie zdecydowaliśmy się próbować ponownie 😀 Mimo wszystko polecam zobaczyć chociażby na chwile jak wyglądają te osławione Ping pong show, jednak wybierzcie bardziej turystyczna okolice no i zawsze pilnujcie swoich drinków jak i toreb!

4. Nana plaza

Jest to jedna z trzech znanych dzielnic „red-light” w Bangkoku. Znajduje się tam wiele barów, restauracji oraz street foodu. Na pewno warto tam zajrzeć wieczorem chociażby, na krótki spacer. Tam zjedliśmy pysznego kurczaka i owoce, których nie spotkaliśmy nigdzie indziej i to właśnie tam w jednej z restauracji zjedliśmy najpyszniejszego Pad Thaia 🙂

Adres 5/11 Soi Nana, Sukhumvit Soi 4, Bangkok
Dla taksówkarza: นานา
Godziny otwarcia: codziennie od godz. 19
Jak dojechać: Najłatwiej dostać się tam BTS i wysiąść na stacji Nana (kilka minut pieszo)

5. Ratchada Train Market

Zdecydowanie najświeższe jedzenie jakie udało nam się znaleźć na targach w Bangkoku! Szczególnie odnajdą się tam fani owoców morza – można je tam zjeść na sto sposobów! Do tego znajdziemy tam muzykę na żywo, kilka barów i klubów z bardzo fajnym klimatem.
Jeśli chodzi o cześć typowo targową z produktami to miałam wrażenie, że jest tam nieco drożej niż w innych miejscach, ale tez produkty są trochę inne i często wydawały się być wyższej jakości. Targ ten wciąż jest miejscem niszowym i niewielu turystów o nim wie, w większości są tam Azjaci.


Adres: Za Esplanade Shopping Mall 99 Ratchadaphisek Road, Bangkok.
Dla taksówkarza: เอสพลานาดรัชดา (Niektórzy taksówkarze lub tuktukowcy w ogóle nie ogarniają jak tam dojechać więc na wszelki wypadek odpalcie również GPS)
Godziny otwarcia: od wtorku do niedzieli w godz. 18 – 1
Jak dojechać: metro MRT stacja Thailand Culture Center (wyjście nr 3)

6. Produkty z 7-eleven

Sklepy te znajdziecie, na każdym kroku. My bardzo lubimy na każdym wyjeździe zapoznać się z produktami w sklepach lub supermarketach, aby zobaczyć co tubylcy kupują na co dzień. W 7-eleven znajdziecie wiele produktów, które nie są dostępne w Polsce od przekąsek, słodyczy, kosmetyków, aż po napoje.

7. Baseny na dachu

To coś z czego warto skorzystać w Bangkoku. Hoteli z basenami na dachu jest pełno, a ceny często nie są wyższe niż przeciętne hotele w Polsce. Jeśli tylko lubicie popływać wybierzcie chociaż na część wyjazdu hotel, z którego będziecie podziwiać miasto – widok nocą zapiera dech w piersiach.

8. Zgub się

Na początku, gdy dopiero zaczynałam podróżować, nie chciałam włóczyć się po nieznanych ulicach obawiając się, że nie będę wiedziała jak wrócić, albo coś mi się stanie. W Europie nie we wszystkich krajach polecałabym praktykowanie tego, ale w Azji… koniecznie ! Warto zobaczyć jak żyje się tam naprawdę, jak wyglądają ich domy czy spotkania, jak bawią się dzieci bo tylko wtedy poznamy prawdziwe oblicze ich kultury.

CO MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED PODRÓŻĄ DO BANGKOKU?

Kiedy mówiliśmy komukolwiek, ze wybieramy się na dwa tygodnie do Tajlandii i głównie będziemy stacjonować w Bangkoku od każdego słyszeliśmy to samo: brud, smród, wieczne korki, ciągły tłok i naciągactwo. I… wszystko to po trochu jest prawdą lecz Bangkok naprawdę ma różne oblicza!

Dodatkowo wiele zasłyszanych rad i opinii w ogóle się nie sprawdziło. Chciałam w tym wpisie zebrać wszystkie kwestie, które nas zaskoczyły.

Jesteś ciekawy jak Bangkok wygląda naprawdę ? Zapraszam dalej !

TAJLANDIA TO KRAINA UŚMIECHU

Tajlandię często nazywa się krainą uśmiechu więc wyobraź sobie jaki przeżyliśmy szok, gdy na lotnisku prawie każdy witał nas z ponurą i pogardliwą miną. Kiedy podeszliśmy do jednego stoiska kupić wodę, Pani nie podniosła nawet do góry głowy ponieważ była tak zaangażowana w oglądanie filmików w telefonie. Wzięła tylko pieniądze, wydała resztę oglądając dalej. To tacy maja być Ci wiecznie radośni ludzie? To samo można było zobaczyć u ochrony czy obsługi lotniska.
Nieco inaczej już wyglądało to w hotelu, w taksówkach, w barach czy restauracjach czy po prostu na mieście – tam ludzie uśmiechali się przy każdym kontakcie.
Jednak często nie ma to nic wspólnego z uśmiechem jaki znamy tu w Europie. Jest to często sztuczny i wymuszony gest, oczywiście nie u wszystkich bo spotkaliśmy wielu pozytywnych ludzi, ale po kilku spędzonych tam dniach łatwo to rozróżnisz.

TAKSÓWKARZE TO OSZUŚCI

My w jednym z tuktuków 😀

„Taxi tylko z taxometrem”, „taxówkarze będą zawsze próbowali was oszukać” – przeczytaliśmy tonę takich wypowiedzi. Praktycznie na każdej stronie dotyczącej Tajlandii można było znaleźć takie informacje. Nie wiem do jakiś taksówek Ci ludzie wsiadali, ale na pewno nie do tych samych co my, a uwierz ze jeździliśmy nimi wiele razy od tych z napisem taxi meter po prywatne nieoznakowane samochody. Po prostu zawsze musisz ustalać cenę zanim wsiądziesz do samochodu czy tuk tuka, wtedy masz czas na targowanie się i znalezienie najlepszej oferty. Jeśli nie masz pojęcia ile powinien kosztować przejazd, ściągnij aplikację GRAB – to taki azjatycki UBER i łatwo sprawdzisz tam ile mniej więcej powinieneś zapłacić.

W BANGKOKU WSZĘDZIE JEST TANIO

To kolejny powszechnie panujący mit. Transport miejski, street food, jedzenie w sklepach, produkty w małych sklepikach czy w miejscach na uboczu zdecydowanie należą do tanich. Jednak generalnie ceny w Tajlandii bardzo wzrosły jeśli porównamy je do tych panujących jeszcze kilka lat temu. Mimo wszystko wszystkie usługi i atrakcje wciąż są tańsze niż w Polsce czy reszcie Europy. Drogi jest natomiast alkohol w barach i restauracjach – ceny są identyczne jak u nas oraz dania w restauracjach z europejskim jedzeniem – tam stawia się na klientele turystyczną, a więc ceny są też do nich dopasowane. Dodatkowo należy pamiętać, że w większości takich restauracji dodaje się do rachunku 10 % za obsługę oraz 7 % podatku więc jeśli naszła cię ochota na coś nieazjatyckiego i nie widzisz takiej informacji w menu lepiej zapytaj, aby potem nie zdziwić się kiedy otrzymasz rachunek.

SMRÓD, BRUD I WSZECHOBECNE SZCZURY

Kolejny mit. Oczywiście zapach jest specyficzny w całym Bangkoku, ale dla mnie nie było aż tak źle jak wszyscy mówią. Były miejsca, w których zapach był niezbyt przyjemny, ale były to raczej typowe kontenery ze śmieciami lub dziwne miejsca jak na zdjęciu powyżej 😉 .
Niedaleko naszego hotelu mijaliśmy kilka kontenerów i szczurów była tam masa, ale tylko w nocy ponieważ nad ranem wszystko jest sprzątane. Zapach jest straszny również przy podejrzanych street foodach w dziwnych miejscach (wtedy wiemy, że należy uważać).
Ogólnie rzecz biorąc przy tak wysokich temperaturach, wilgotności i zanieczyszczeniu powietrza nie będziemy czuli samych cudownych zapachów więc podsumowując nie ma w tym wszystkim niczego dziwnego i naprawdę nie jest tak strasznie jak wszyscy mówią ;).

TAJSKIE KŁAMSTWA

Im dłużej tam byliśmy tym bardziej wydawało nam się, że tajowie mają kłamstwo we krwi. O ile oszustw i naciągactwa w kwestii płatności za usługi i produkty da się łatwo uniknąć to bardzo łatwo paść ofiarą innych kłamstewek. Do Tajlandii wybraliśmy się na naszą podróż poślubną. Pierwszy raz w Azji, pierwszy raz na innym kontynencie, upalne wakacje podczas gdy w Polsce wszyscy chodzą w kurtkach.. zaszalejemy ! I mimo, że to o czym teraz powiem wydarzyło się na wyspach (Phuket oraz Koh Phi Phi) to uważam, że powinieneś mieć to na uwadze podczas pobytu w jakiejkolwiek części Tajlandii. W obydwóch hotelach wynajęliśmy pokoje z jacuzzi na balkonie (romantyczne chwilę i te sprawy), jednak w żadnym z nich nie było ono sprawne. Nikt nie raczył nas o tym poinformować a po zgłoszeniu sytuacji nasłuchaliśmy się wielu kłamstw i naoglądaliśmy udawanego naprawiania. Jeśli więc chcecie zaznać w Tajlandii trochę luksusu to upewnijcie się czy… on tam w ogóle istnieje 😉

NIE JEDZ STREET FOODU / JEDZ WSZYSTKO NA ULICY

Dwa stwierdzenia i z żadnym z nich nie mogę się zgodzić. Na początku pobytu wydawało nam się, że przy większości stoisk czuć charakterystyczny zapach street foodu, potem trafiliśmy na targi takie jak Malin Plaza czy Ratchada i okazało się, że świeże potrawy pachną całkowicie inaczej 😉 I wydaje nam się, że musicie tam pobyć kilka dni, aby zacząć odróżniać naprawdę dobre i świeże jedzenie na ulicy od niezbyt dobrego. Spotykaliśmy na ulicach przepyszne potrawy i zupy, po których prosiliśmy o kolejną porcję i stoiska, przy których dosłownie chciało się nam wymiotować, a i tak miejsca te gościły wielu tajów więc duża ilość tubylców też nie zawsze jest dobrym wskaźnikiem. Nie zgadzam się więc ani z tym, że street food jest niebezpieczny, ani z tym, że jeść można wszystko do woli – musisz zachować zdrowy rozsądek i nie przesadzić w żadną stronę.

BIAŁEMU TRZEBA TŁUMACZYĆ DWA RAZY

To ostatnia kwestia, którą chciałam poruszyć i jest to raczej taka dodatkowa ciekawostka. Często mieliśmy wrażenie, że tajowie myślą, iż biali ludzie nie ogarniają niczego, szczególnie zauważalne było to w Bangkoku. Przykładowo po zapytaniu o to jak gdzieś trafić potrafili to samo tłumaczyć kilka razy. Nie wiem czy wynikało to z uprzejmości, dla mnie wyglądało to często tak, jakby mieli nas za głupich. A może po prostu są przyzwyczajeni do obcokrajowców, którzy nie znają dobrze angielskiego, kto wie.

Grand Palace Bangkok

To już wszystko, co chciałam wam opowiedzieć w kwestii mitów i plotek na temat Bangkoku. Pobyt tam zdecydowanie polecam wszystkim. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Nie byliśmy nigdy wcześniej w mieście, które oferuje tak różnorodny klimat.
Byłeś/aś kiedyś w Bangkoku, albo w jakiejś innej części Tajlandii? Podziel się tym, co cię zaskoczyło lub rozczarowało !

– OWCOWO