Nietypowe atrakcje Bangkoku – co zwiedzić ?

Skoro wybieracie się do Bangkoku na pewno przejrzeliście już kilka blogów, stron czy przewodników, w których przeczytaliście, że musicie odwiedzić Grand Palace, Floating market oraz Wat Arun. Chcę zatem zaproponować wam kilka dodatkowych atrakcji, których nie znajdziecie na żadnej topowej liście, a naprawdę są warte zobaczenia.
Jesteście ciekawi? Zapraszam !

1. Wat Saket

Kiedy przygotowywaliśmy się do wyjazdu i szukaliśmy świątyń, które chcemy zwiedzić, Wat Saket była wymieniana wszędzie jako opcjonalna atrakcja. Na zasadzie: jak będziecie mieli czas wolny to możecie tam iść, ale szału nie ma. Dla nas jednak było to miejsce, które powinno znajdować się w czołówce. Sama świątynia może nie należy do najpiękniejszych, ale podczas wspinania się po schodach na sam szczyt możecie podziwiać przepiękne rzeźby i posągi umieszczone wśród tajskiej natury oraz małych źródełek, które tworzą przecudowną, tajemniczą atmosferę. Dodatkowo na samym szczycie znajduje się czedi – odmiana buddyjskiej stupy, w której przechowywane są relikwie. Z tego 79-metrowego wzgórza możemy tez podziwiać cały Bangkok.
Na dole znajduje się kasa biletowa więc kupiliśmy bilety, ale nikt ich nie sprawdza i 99 % osób wchodzi na górę bez żadnej opłaty 😉

Adres: Soi BorommabanphotBan Bat, Pom Prap Sattru Phai, Bangkok.
Dla taksówkarza วัดภูเขาทอง ป้อมปราบศัตรูพ่าย
Koszt: 20 baht.
Godziny otwarcia: codziennie w godz. 9 – 17.

2. Wat Traimit (Golden Buddha)

Przyznam wam się szczerze, że trafiliśmy tam zupełnie przypadkowo podczas wizyty w dwóch knajpach w pobliżu. Nie było tam zbyt wielu osób, ale postanowilismy się zainteresować i okazało się, że… znajduje się tam największy na świecie posąg Buddy, zrobiony ze złota. Dlaczego więc nie wpadliśmy na to miejsce w żadnym przewodniku? Nie wiem, ale naprawdę warto to zobaczyć.
Wysokość posągu to 3 m i waży ponad 5 ton. Posąg wykonano prawdopodobnie w Ayutthaya w XIII/XIV wieku. Podczas najazdu birmańskiego, aby zabiezpieczyć go przez zrabowaniem, pokryto go gipsem i przywieziono do Bangkoku. Odkryto go zupełnie przypadkowo w XX wieku, a latach 50. postawiono dla niego specjalny budynek.

Adres: Thanon Mittaphap Thai-China, Talat Noi, Samphanthawong, Bangkok.
Dla taksówkarza: วัดไตรมิตร หัวลำโพง
Koszt: wystawa – 100 baht, obejrzenie samego Buddy – 40 baht.
Godziny otwarcia: codziennie w godz. 8 – 17.

3. Ping Pong Show

Jak na pewno wiecie Ping pong show i różne tego typu pokazy stały się wręcz częścią tamtejszej kultury. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zobaczyli tego na własne oczy. Niestety uważam, że na takie show trafiliśmy w niezbyt dobrej lokalizacji – blisko targu, na obrzeżach. Każdy chciał tam od nas pieniądze – facet za zaprowadzenie, obsługa za podanie zamówienia, nawet tancerki przychodziły do nas co chwilę z koszykiem na napiwki. W środku było ciemno i ponuro, w dodatku po odmówieniu dawania napiwków co minutę wyraźnie dało się odczuć, że jesteśmy na celowniku i po prostu stamtąd wyszliśmy. Samo show… hmmm… naprawdę nic wartego uwagi. Spodziewałam się czegoś lepszego, jednak może wyglądałoby to zupełnie inaczej gdybyśmy poszli do takiego baru na Walking Street czy na Patong… niestety po przeżyciach tam nie zdecydowaliśmy się próbować ponownie 😀 Mimo wszystko polecam zobaczyć chociażby na chwile jak wyglądają te osławione Ping pong show, jednak wybierzcie bardziej turystyczna okolice no i zawsze pilnujcie swoich drinków jak i toreb!

4. Nana plaza

Jest to jedna z trzech znanych dzielnic „red-light” w Bangkoku. Znajduje się tam wiele barów, restauracji oraz street foodu. Na pewno warto tam zajrzeć wieczorem chociażby, na krótki spacer. Tam zjedliśmy pysznego kurczaka i owoce, których nie spotkaliśmy nigdzie indziej i to właśnie tam w jednej z restauracji zjedliśmy najpyszniejszego Pad Thaia 🙂

Adres 5/11 Soi Nana, Sukhumvit Soi 4, Bangkok
Dla taksówkarza: นานา
Godziny otwarcia: codziennie od godz. 19
Jak dojechać: Najłatwiej dostać się tam BTS i wysiąść na stacji Nana (kilka minut pieszo)

5. Ratchada Train Market

Zdecydowanie najświeższe jedzenie jakie udało nam się znaleźć na targach w Bangkoku! Szczególnie odnajdą się tam fani owoców morza – można je tam zjeść na sto sposobów! Do tego znajdziemy tam muzykę na żywo, kilka barów i klubów z bardzo fajnym klimatem.
Jeśli chodzi o cześć typowo targową z produktami to miałam wrażenie, że jest tam nieco drożej niż w innych miejscach, ale tez produkty są trochę inne i często wydawały się być wyższej jakości. Targ ten wciąż jest miejscem niszowym i niewielu turystów o nim wie, w większości są tam Azjaci.


Adres: Za Esplanade Shopping Mall 99 Ratchadaphisek Road, Bangkok.
Dla taksówkarza: เอสพลานาดรัชดา (Niektórzy taksówkarze lub tuktukowcy w ogóle nie ogarniają jak tam dojechać więc na wszelki wypadek odpalcie również GPS)
Godziny otwarcia: od wtorku do niedzieli w godz. 18 – 1
Jak dojechać: metro MRT stacja Thailand Culture Center (wyjście nr 3)

6. Produkty z 7-eleven

Sklepy te znajdziecie, na każdym kroku. My bardzo lubimy na każdym wyjeździe zapoznać się z produktami w sklepach lub supermarketach, aby zobaczyć co tubylcy kupują na co dzień. W 7-eleven znajdziecie wiele produktów, które nie są dostępne w Polsce od przekąsek, słodyczy, kosmetyków, aż po napoje.

7. Baseny na dachu

To coś z czego warto skorzystać w Bangkoku. Hoteli z basenami na dachu jest pełno, a ceny często nie są wyższe niż przeciętne hotele w Polsce. Jeśli tylko lubicie popływać wybierzcie chociaż na część wyjazdu hotel, z którego będziecie podziwiać miasto – widok nocą zapiera dech w piersiach.

8. Zgub się

Na początku, gdy dopiero zaczynałam podróżować, nie chciałam włóczyć się po nieznanych ulicach obawiając się, że nie będę wiedziała jak wrócić, albo coś mi się stanie. W Europie nie we wszystkich krajach polecałabym praktykowanie tego, ale w Azji… koniecznie ! Warto zobaczyć jak żyje się tam naprawdę, jak wyglądają ich domy czy spotkania, jak bawią się dzieci bo tylko wtedy poznamy prawdziwe oblicze ich kultury.

CO MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED PODRÓŻĄ DO BANGKOKU?

Kiedy mówiliśmy komukolwiek, ze wybieramy się na dwa tygodnie do Tajlandii i głównie będziemy stacjonować w Bangkoku od każdego słyszeliśmy to samo: brud, smród, wieczne korki, ciągły tłok i naciągactwo. I… wszystko to po trochu jest prawdą lecz Bangkok naprawdę ma różne oblicza!

Dodatkowo wiele zasłyszanych rad i opinii w ogóle się nie sprawdziło. Chciałam w tym wpisie zebrać wszystkie kwestie, które nas zaskoczyły.

Jesteś ciekawy jak Bangkok wygląda naprawdę ? Zapraszam dalej !

TAJLANDIA TO KRAINA UŚMIECHU

Tajlandię często nazywa się krainą uśmiechu więc wyobraź sobie jaki przeżyliśmy szok, gdy na lotnisku prawie każdy witał nas z ponurą i pogardliwą miną. Kiedy podeszliśmy do jednego stoiska kupić wodę, Pani nie podniosła nawet do góry głowy ponieważ była tak zaangażowana w oglądanie filmików w telefonie. Wzięła tylko pieniądze, wydała resztę oglądając dalej. To tacy maja być Ci wiecznie radośni ludzie? To samo można było zobaczyć u ochrony czy obsługi lotniska.
Nieco inaczej już wyglądało to w hotelu, w taksówkach, w barach czy restauracjach czy po prostu na mieście – tam ludzie uśmiechali się przy każdym kontakcie.
Jednak często nie ma to nic wspólnego z uśmiechem jaki znamy tu w Europie. Jest to często sztuczny i wymuszony gest, oczywiście nie u wszystkich bo spotkaliśmy wielu pozytywnych ludzi, ale po kilku spędzonych tam dniach łatwo to rozróżnisz.

TAKSÓWKARZE TO OSZUŚCI

My w jednym z tuktuków 😀

„Taxi tylko z taxometrem”, „taxówkarze będą zawsze próbowali was oszukać” – przeczytaliśmy tonę takich wypowiedzi. Praktycznie na każdej stronie dotyczącej Tajlandii można było znaleźć takie informacje. Nie wiem do jakiś taksówek Ci ludzie wsiadali, ale na pewno nie do tych samych co my, a uwierz ze jeździliśmy nimi wiele razy od tych z napisem taxi meter po prywatne nieoznakowane samochody. Po prostu zawsze musisz ustalać cenę zanim wsiądziesz do samochodu czy tuk tuka, wtedy masz czas na targowanie się i znalezienie najlepszej oferty. Jeśli nie masz pojęcia ile powinien kosztować przejazd, ściągnij aplikację GRAB – to taki azjatycki UBER i łatwo sprawdzisz tam ile mniej więcej powinieneś zapłacić.

W BANGKOKU WSZĘDZIE JEST TANIO

To kolejny powszechnie panujący mit. Transport miejski, street food, jedzenie w sklepach, produkty w małych sklepikach czy w miejscach na uboczu zdecydowanie należą do tanich. Jednak generalnie ceny w Tajlandii bardzo wzrosły jeśli porównamy je do tych panujących jeszcze kilka lat temu. Mimo wszystko wszystkie usługi i atrakcje wciąż są tańsze niż w Polsce czy reszcie Europy. Drogi jest natomiast alkohol w barach i restauracjach – ceny są identyczne jak u nas oraz dania w restauracjach z europejskim jedzeniem – tam stawia się na klientele turystyczną, a więc ceny są też do nich dopasowane. Dodatkowo należy pamiętać, że w większości takich restauracji dodaje się do rachunku 10 % za obsługę oraz 7 % podatku więc jeśli naszła cię ochota na coś nieazjatyckiego i nie widzisz takiej informacji w menu lepiej zapytaj, aby potem nie zdziwić się kiedy otrzymasz rachunek.

SMRÓD, BRUD I WSZECHOBECNE SZCZURY

Kolejny mit. Oczywiście zapach jest specyficzny w całym Bangkoku, ale dla mnie nie było aż tak źle jak wszyscy mówią. Były miejsca, w których zapach był niezbyt przyjemny, ale były to raczej typowe kontenery ze śmieciami lub dziwne miejsca jak na zdjęciu powyżej 😉 .
Niedaleko naszego hotelu mijaliśmy kilka kontenerów i szczurów była tam masa, ale tylko w nocy ponieważ nad ranem wszystko jest sprzątane. Zapach jest straszny również przy podejrzanych street foodach w dziwnych miejscach (wtedy wiemy, że należy uważać).
Ogólnie rzecz biorąc przy tak wysokich temperaturach, wilgotności i zanieczyszczeniu powietrza nie będziemy czuli samych cudownych zapachów więc podsumowując nie ma w tym wszystkim niczego dziwnego i naprawdę nie jest tak strasznie jak wszyscy mówią ;).

TAJSKIE KŁAMSTWA

Im dłużej tam byliśmy tym bardziej wydawało nam się, że tajowie mają kłamstwo we krwi. O ile oszustw i naciągactwa w kwestii płatności za usługi i produkty da się łatwo uniknąć to bardzo łatwo paść ofiarą innych kłamstewek. Do Tajlandii wybraliśmy się na naszą podróż poślubną. Pierwszy raz w Azji, pierwszy raz na innym kontynencie, upalne wakacje podczas gdy w Polsce wszyscy chodzą w kurtkach.. zaszalejemy ! I mimo, że to o czym teraz powiem wydarzyło się na wyspach (Phuket oraz Koh Phi Phi) to uważam, że powinieneś mieć to na uwadze podczas pobytu w jakiejkolwiek części Tajlandii. W obydwóch hotelach wynajęliśmy pokoje z jacuzzi na balkonie (romantyczne chwilę i te sprawy), jednak w żadnym z nich nie było ono sprawne. Nikt nie raczył nas o tym poinformować a po zgłoszeniu sytuacji nasłuchaliśmy się wielu kłamstw i naoglądaliśmy udawanego naprawiania. Jeśli więc chcecie zaznać w Tajlandii trochę luksusu to upewnijcie się czy… on tam w ogóle istnieje 😉

NIE JEDZ STREET FOODU / JEDZ WSZYSTKO NA ULICY

Dwa stwierdzenia i z żadnym z nich nie mogę się zgodzić. Na początku pobytu wydawało nam się, że przy większości stoisk czuć charakterystyczny zapach street foodu, potem trafiliśmy na targi takie jak Malin Plaza czy Ratchada i okazało się, że świeże potrawy pachną całkowicie inaczej 😉 I wydaje nam się, że musicie tam pobyć kilka dni, aby zacząć odróżniać naprawdę dobre i świeże jedzenie na ulicy od niezbyt dobrego. Spotykaliśmy na ulicach przepyszne potrawy i zupy, po których prosiliśmy o kolejną porcję i stoiska, przy których dosłownie chciało się nam wymiotować, a i tak miejsca te gościły wielu tajów więc duża ilość tubylców też nie zawsze jest dobrym wskaźnikiem. Nie zgadzam się więc ani z tym, że street food jest niebezpieczny, ani z tym, że jeść można wszystko do woli – musisz zachować zdrowy rozsądek i nie przesadzić w żadną stronę.

BIAŁEMU TRZEBA TŁUMACZYĆ DWA RAZY

To ostatnia kwestia, którą chciałam poruszyć i jest to raczej taka dodatkowa ciekawostka. Często mieliśmy wrażenie, że tajowie myślą, iż biali ludzie nie ogarniają niczego, szczególnie zauważalne było to w Bangkoku. Przykładowo po zapytaniu o to jak gdzieś trafić potrafili to samo tłumaczyć kilka razy. Nie wiem czy wynikało to z uprzejmości, dla mnie wyglądało to często tak, jakby mieli nas za głupich. A może po prostu są przyzwyczajeni do obcokrajowców, którzy nie znają dobrze angielskiego, kto wie.

Grand Palace Bangkok

To już wszystko, co chciałam wam opowiedzieć w kwestii mitów i plotek na temat Bangkoku. Pobyt tam zdecydowanie polecam wszystkim. Każdy znajdzie tam coś dla siebie. Nie byliśmy nigdy wcześniej w mieście, które oferuje tak różnorodny klimat.
Byłeś/aś kiedyś w Bangkoku, albo w jakiejś innej części Tajlandii? Podziel się tym, co cię zaskoczyło lub rozczarowało !

– OWCOWO

GDZIE, JAK I CO KUPOWAĆ W TAJLANDII?

Przypominam sobie czasy, kiedy jako dziecko przeglądałam z wielką pasją segregatory z ciekawostkami i zdjęciami z całego świata. Pamiętacie je? Wtedy było to jedyne źródło informacji o dalekich zakątkach. Marzyłam wtedy o podróżowaniu i zobaczeniu tego wszystkiego na żywo. Niestety musiałam na to trochę poczekać. A jak już zaczęłam… Nie mogę usiedzieć na miejscu. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że jednym z powodów, dla których tak bardzo nie mogłam się doczekać wesela była nasza podróż poślubna. Długo nie musieliśmy się zastanawiać – obydwoje zafascynowani Azją postawiliśmy na Tajlandię – miejsce polecane przez wielu podróżników jako dobry początek zwiedzania tego kontynentu. Spędziliśmy tam dwa tygodnie więc nie zabrakło nam czasu na jakieś zakupy, a że kupuje i sprzedaje się tam zupełnie inaczej niż w Europie, postanowiłam Ci o tym trochę opowiedzieć.

GDZIE KUPOWAĆ W TAJLANDII?

W Tajlandii znajdziecie pełno targów, na których można kupić dosłownie wszystko – ubrania, pamiątki, biżuterię, buty, jedzenie, herbaty, ceramikę itd. Wiele wolnostojących stoisk z produktami znajduje się również przy ruchliwych ulicach więc jeśli będziesz chciał coś kupić to możesz być pewien, że bez problemu to dostaniesz. W Bangkoku znajdziesz również wiele centrów handlowych z dużym wyborem sklepów np. Terminal 21.

Znane targi w Bangkoku:
– Chatuchak (targ weekendowy)
– Patpong
– Ratchada
– Khao San Road

Znany targ w Phuket:
– Malin Plaza (chyba najsmaczniejsze targowe jedzenie jakiego udało nam się skosztować)

JAK KUPOWAĆ W TAJLANDII?

Przede wszystkim nie rób wielkich zakupów na pierwszym targu czy stoisku. Najpierw zorientuj się jaka jest średnia cena danego produktu. My już na początku wycieczki chcieliśmy zrobić duże zakupy, a nie wiedzieliśmy jeszcze jak się targować… powiem w skrócie – nie wiedzieliśmy nic. Wydawało nam się, że trafiliśmy na świetne okazje bo przecież zapłaciliśmy dużo mniej niż w Polsce i na dodatek udało nam się utargować kilka stówek… lecz na kolejnym targu okazało się, że kilkukrotnie przepłaciliśmy. Mieliśmy nauczkę na cały wyjazd i już do końca podróży ostro walczyliśmy o dobre ceny!

JAK SIĘ TARGOWAĆ?

Przede wszystkim nie bój się! Dla Tajów jest to częścią kultury i naprawdę nie będą czuć się urażeni. Na każdym targu, mniejszym lub większym stoisku spokojnie możesz próbować. Rób to przede wszystkim z pewnością siebie bo jeśli tajowie wyczują, że się wstydzisz nie będą chcieli zejść na niższa kwotę.

JAK WYLICZYĆ CENĘ?

My najpierw określaliśmy ile dany produkt mógłby kosztować w Polsce, przeliczaliśmy to na bahty, a potem dzieliliśmy na pół i zaczynaliśmy się targować od jeszcze dużo niższej ceny. Po kilku dniach spędzonych w Tajlandii na pewno wyczujesz, ile co powinno kosztować i potem obliczanie tego będzie już automatyczne.

CO WARTO KUPIĆ W TAJLANDII?

1. Biżuteria

Biżuteria z Tajlandii

Jeśli szukasz taniej biżuterii, lepiej nie mogłeś trafić. Większość da się kupić poniżej 100 bahtów czyli za mniej niż 10 zł. Oczywiście wszystko zależy od produktu i miejsca ponieważ biżuteria gdzieś w świątyniach jest o wiele droższa, ale często można tez znaleźć tam produkty, które nie są dostępne w innych miejscach. Zawsze sprawdzaj ceny w okolicy ponieważ np. na Khao San Road na pierwszym stoisku wszystkie kolczyki kosztowały około 2 – 3 zł, a na kilku kolejnych od 20 do 30 zł – i były to te same produkty! Dlatego nawet jak jesteś na jednym targu warto zrobić rozeznanie i dopiero potem zabrać się za zakupy.

2. Ozdoby i gadżety

Tego jest wszędzie pełno i można to dostać naprawdę tanio. My zaopatrzyliśmy się między innymi w machającego kota (około 12 zł), wachlarz (około 4 zł), który idealnie chłodził w ciepłe dni i drewnianą żabę. Nie pamiętam ile kosztowała ta żaba, ale kupiliśmy ją dość tanio. Mimo wszystko to nie jest istotne ponieważ traktujemy ją jako symbol naszego przebywani na Khao San… każdy kto był tam raz wie o co chodzi. Nagabujące Panie chodzą wzdłuż całej ulicy i grają na tych żabach. Słychać je z daleka. Zaczepiają cię kiedy cię mijają, kiedy siedzisz w knajpie, kiedy przysiądziesz na chodniku… one są po prostu wszędzie 🙂

3. Magnesy i breloczki

Fani magnesów i breloczków będą czuli się jak w raju – szklane, metalowe, gipsowe… znajdziecie tam wszystkie możliwe kombinacje. I co najważniejsze, na każdym stoisku znajdziemy coś innego. Koszt to od 5 zł wzwyż.

4. Kawa / herbata

My w herbaty zaopatrzyliśmy się na Malin Plaza w Phuket. Jedna kosztowała 60 bahtów, jednak kupując kilka otrzymywaliśmy dużą zniżkę. Mi one niezbyt smakują, ale wszystko jest kwestią gustu. Ogólnie wydaje mi się, że kawy czy herbaty nie są popularnym towarem na stoiskach i spotkaliśmy je tylko na wyspach.

5. Kubki

To coś czego można znaleźć naprawdę dużo, ale raczej na większych targach niż małych stoiskach. Wybór potrafi być naprawdę bardzo duży – od zwykłych blaszanych kubków po nieco bardziej artystyczne. My swój słoniowy kubek kupiliśmy za około 10 zł.

6. Mahanakhon – zakupy z wyższej półki

Mahanakhon Bangkok

Przy okazji wizyty w Mahanakhon w Bangkoku (taras widokowy), a właściwie przy okazji wyjścia będziesz zmuszony przejść przez kilka pięter luksusowych sklepów. Jest to strefa bezcłowa i ceny są naprawdę dużo niższe niż w sklepach czy nawet na lotnisku więc jeśli chcesz kupić coś markowego tam będziesz miał ku temu świetną okazję.

7. Figurki Buddhy

Buddha

Ich ceny są naprawdę przeróżne wahają się od kilku złotych do nawet kilku tysięcy. Wszystko zależy od wielkości i materiału, z którego figurka jest wykonana. Najdroższe figurki są oczywiście w okolicy świątyń. My swoją kupiliśmy na Khao San Road za około 10 zł.

8. Tuk- tuk

Tuk tuk

Gwarantuję, że już po pierwszej przejażdżce będziesz chciał mieć chociaż miniaturkę u siebie w domu! Tuk tuki to wspaniała atrakcja dająca wiele radości, a przy okazji dowiezie cię w odpowiednie miejsce. My naszą miniaturkę kupiliśmy przy jednej ze świątyń za około 20 zł.

9. Ubrania

Jeśli szukasz zwykłych ubrań na targach to za dość niskie kwoty to możesz się tam mocno obkupić! Spodnie, spodenki, sukienki, koszulki, koszule… znajdziesz tam wszystko! Cenowo z reguły jest dużo taniej niż w Polsce, ale wszystko jest kwestią dobrego targowania się. My kupiliśmy kilka koszulek, spodenki, spodnie i klapki. Nic nie było droższe niż kilka dyszek.

10. Jedzenie

Thai street food

Hmmm… nie ze bardzo wiem, co napisać w tym punkcie. Tajlandia jest pełna smaków, zapachów i produktów. Znajdziecie tam drogie i luksusowe restauracje, ale też tanie street foody. Są tam dania europejskie i typowo tajskie. Jeśli chodzi o targ z najlepszym jedzeniem to zdecydowanie Malin Plaza na Phuket, a w Bangkoku jest to chyba Ratchada Train Market – w obydwóch miejscach jedzenie było świeże i smaczne.
Nie ufaj też każdemu stoisku ze street foodem bo czasami naprawdę można się naciąć i nieźle rozchorować. Ale nie słuchaj też głosów, że nie powinno się tam w ogóle jeść, gdyż wtedy stracisz naprawdę dużo z uroków Tajlandii. Po prostu po kilku dniach sam wyczujesz, gdzie warto kupić coś do jedzenia więc po przyjeździe bądź ostrożny i nie jedz wszystkiego całe dnie 😉
Ja w Tajlandii zatrułam się jedzeniem nie na ulicy tylko… w restauracji na wyspie. Od początku nie byliśmy pewni tej knajpy i ostatecznie intuicja nas nie zawiodła więc jeśli w jakimś miejscu widzisz mało klientów, albo coś innego cię martwi – lepiej nie wchodź. Dla pewności warto często jeść thai spicy (dania bardzo ostre) wtedy masz większą szansę na uniknięcie zatrucia.

Podsumowanie zakupów w Tajlandii

Podsumowując w Tajlandii każdy fan zakupów znajdzie coś dla siebie. Oprócz ciuchów czy biżuterii możemy zakupić również świetne pamiątki i wszystko w dość przystępnych dla polaków cenach.

Jeśli byłeś z Tajlandii lub w innym azjatyckim kraju daj znać co kupiłeś ! Może znasz jakieś inne targi lub miejsca warte odwiedzenia?

Zapraszam do dzielenia się wrażeniami lub przemyśleniami w komentarzach.

– Owcowo

Cześć !

Phuket, Tajlandia.

Na każdym blogu musi pojawić się ten pierwszy wpis. Długo zastanawiałam się co powinnam napisać. „Cześć, jestem Marta, mam 25 lat i…” – nie chce brzmieć jak na spotkaniu AA.

Wiec… kiedyś prowadziłam już bloga, a właściwie dwa. Wiele lat temu kiedy jeszcze nie miałam na głowie tylu obowiązków, co teraz i moje spojrzenie na otaczający mnie świat było inne. Porzuciłam je… w sumie sama nie wiem dlaczego, chyba po prostu zamieniłam to na jakąś inną zajawkę, których miałam wtedy całkiem dużo. Od zawsze lubiłam dzielić się tym co robię, co lubię i na czym się znam. Przyszła pora, aby zabrać się za to na poważnie. Prowadzę konto na Instagramie, ale tam zabrakło mi już chyba miejsca, aby wyrażać wszystko to, co bym chciała i tu narodził się pomysł na bloga. Jeszcze niedawno myślałam, że blogosfera to wymarła cześć internetu… a jednak nie! Więc z głową pełną pomysłów wracam do blogowej gry!

Bardzo nie chce kategoryzować tego miejsca, ale jeśli muszę to nazwałabym je po prostu blogiem lifestylowym. Chce się z Tobą dzielić moimi pasjami i przemyśleniami. Znajdziesz tu porady psychologiczne, strefę beauty, relacje z podróży i… pewnie wiele innych tematów, które będą u mnie akurat aktualne.

Zapraszam Cię jako towarzysza mojej najważniejszej podróży… zwanej życiem!